Ależ ja się dobrze bawię przy tej serii. Po świetnym wprowadzeniu i zawiązaniu akcji w dwóch pierwszych tomach, najnowsza trzecia odsłona skupia się bardzo mocno na postaciach obu Tomów, a konkretnie ich życiowych historiach oraz wszystkim tym, co ich łączy.
Tom trzeci zaczyna się z przytupem, bowiem trójka naszych bohaterów – Tom, Richie – przyzwyczajający się powoli do bycia wampirem oraz Lizzie, która nieustannie analizuje i przetwarza tony danych spadających na przyjaciół, musi dostać się na pewną zamkniętą aukcję, na której licytowane będą przedmioty ojca Taylora, a niektóre z nich są im niezbędne do rozszyfrowania życiorysu i tajemnic Thomasa…
Nie wszystko idzie jednak zgodnie z planem, a przeciwnicy zdają się być zawsze krok przed nimi. Ich macki sięgają coraz szerzej, jednocześnie coraz mocniej zacieśniając pętlę grozy wokół naszej trójki. Tom jest pod ciągłą presją zarówno poznania swojej przeszłości, jak i ustalenia związków z wymyśloną przez ojca postacią Tommy’ego. Trzecia odsłona “Niepisanego” daje nam potężną dawkę retrospekcji i w końcu wyjaśnia sporo dylematów i pytań. Prawie połowa komiksu, to dziwnie zbieżna z inną opowieścią o młodym czarodzieju, historia Tommy’ego Taylora – jego rodziny, magii, opiekunów, którzy rozpostarli nad nim parasol ochronny i dopiero w odpowiednim czasie pozwolili na ujawnienie szczegółów z jego przeszłości. Ale to także przypowieść o klasycznym źle, odratowanym i wydobytym z odmętów morza, przez złaknioną jeszcze większej władzy grupę potężnych magów, którzy jednak przy tym co przywrócili do życia, okazali się być pionkami i sprowadzeni zostali szybko na ziemię przez moce wielokrotnie silniejsze od ich własnych. Jednocześnie nad życiem Tommy’ego i jego przyjaciół zawisło prastare i niezwykle inteligentne zagrożenie, które w momencie zwycięstwa nad dobrem, zainfekowałoby momentalnie cały świat, doprowadzając wszystkich ludzi do zguby i wiecznej tułaczki.
Mike Carey i Peter Gross rozpisali scenariusz na dwie główne, równolegle prowadzone opowieści. Jedna dotyczy bezpośrednio Toma, jego ojca i lat młodości chłopca, które okazały się być pełne literatury przekazywanej mu w dość specyficzny, ale niezbędny dla przyszłości sposób. Jego ojciec doskonale wiedział z czym on sam się mierzy i z czym zmierzyć się później będzie musiał jego pierworodny. Każda jego decyzja i działanie ukierunkowane jest na finałowy cel, którym jest przygotowanie syna możliwie najlepiej do czekającej go wojny ze złem.
Druga nitka fabularna wynika bezpośrednio z pierwszej i opisuje życie wymyślonego przez Wilsona młodego chłopca, o którym rozpisałem się już nieco wyżej. Podczas lektury rodzi się jednak pytanie, czy Tom oraz Tommy naprawdę są dwiema różnymi postaciami? Wielokrotnie łapałem się na tym, że zlewają się one w jedną, przenikają, wymieniają wspomnieniami i przeżyciami, a finałowe karty komiksu jedynie podbiły u mnie to wrażenie. Wilson Taylor z pewnością pełen był dobrych intencji wobec Toma, nigdy nie chciał w żaden sposób go skrzywdzić, stopniowo ujawniał poprzez zagadki i tajemnice magiczne możliwości swego syna, aż w końcu jego moc eksplodowała, a przy pomocy magicznych artefaktów i oddanych przyjaciół stał się prawie równorzędnym przeciwnikiem dla potężnego Konklawe i bezwzględnych zabójców depczących mu po piętach.
W tej części “Niepisanego” dużo więcej mamy rozmyślań i poznawania przeszłości, a także godzenia się z nią, niż walki czy akcji. Moim zdaniem, to bardzo dobry zabieg, ponieważ po dwóch pierwszych tomach narosła nam taka ilość pytań i wątpliwości, że dobrym posunięciem było rozwianie ich nieco.
Zabieram się za finałową czwartą część, bo jestem bardzo ciekaw jak skończy się ta opowieść i czym jeszcze zaskoczy nas płodne i niezawodnie kreatywne umysły Mike’a Careya i Petera Grossa. Mam nadzieję, że i w niej dane mi będzie lawirować pomiędzy światami, podglądać największych literackich bohaterów i przeżywać z Tomem oraz jego przyjaciółmi fantastyczne pod każdym względem, przygody. Warto wpsomnieć także o warstwie rysunkowej serii, ponieważ tu także obaj przyjaciele wykazali się niebywałem kunsztem i wysmakowaniem. Czują tę historię nie tylko fabularnie, ale widać to także w doborze kolorów i zmianach jakie zachodzą w kreskach poszczególnych kadrów, w zależności od tego co przedstawiają. Najbardziej stonowane odnajdujemy w historii Toma, dziejącej się aktualnie, a im bardziej wpadamy w sidła fantazji i/lub literackich światów, ktory jest tu co niemiara, tym mocniej zmieniają się barwy i styl rysunków. To pomaga czytelnikowi odróżnić linie fabularne i odnaleźć się w całej opowieści, co wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać 😉
Jeśli lubicie łączenie światów realnego i wyimaginowanego, przeplatanie się rzeczywistości z fikcją, poznawanie alternatywnych wersji literackich dzieł oraz zwyczajnie dużą ilość akcji i niesamowitości, całe “Niepisane”, zdecydowanie jest dla was. Dajcie porwać się nurtowi i nie stawiajcie zbytnio oporu, bo i tak nie macie szans z ilością twistów jakie tam na was czekają. Fani grozy także znajdą tu sporo dla siebie. Zwłaszcza w tej odsłonie serii zło da dobru mocno się we znaki.
