“Droga do piekła” – Przemysław Piotrowski.
Rzadko kiedy powracam do już przeczytanych książek, ale pierwsze wydanie “Drogi do piekła” czytałem bardzo dawno i dobrze wspominam, kiedy więc usłyszałem o wznowieniu, za które odpowiedzialna jest Czarna Owca oraz o tym, że autor mocno przeredagował i odchudził swoją powieść, postanowiłem w ramach naszej recenzenckiej współpracy jeszcze raz przyjrzeć się losom dwóch braci o swojsko brzmiącym nazwisku – Pilar. I tak jak to było przy pierwszym podejściu, zatraciłem się w tej historii, wsiąkłem i łyknąłem ją dosłownie w dwa wieczory.
“Droga” ma świetne tempo, bohaterowie są wyraziści, a to, co wyprawia się na kartach tej książki, wielokrotnie zmusza czytelnika do solidnego przemyślenia poważnych kwestii, łącznie z tymi najgrubszymi – jak poradzić sobie ze stratą, niesprawiedliwością, zemstą czy bólem, ale także kto tak naprawdę rządzi światem i do czego prowadzi nieograniczona władza oraz ilość pieniędzy zdolna zaginać rzeczywistość, prawa nią rządzące i umożliwiająca spełnienie właściwie każdej zachcianki.
Spodziewajcie się tu brudu, okropności, wulgarności i bezkompromisowego podejścia do ludzkiego życia, cierpienia oraz godności. Tytułową drogę do piekła bohaterowie tej historii, którzy powstali w odmętach wyobraźni Przemysława Piotrowskiego przebyli nie raz i nie dwa. Właściwie to momentami mamy wrażenie, że wpadli na jakieś piekielne rondo, z którego nie bardzo jest jak zjechać, nie tracąc czegoś cennego, łącznie z życiem i zdrowiem psychicznym.
Jeśli zdobyłem wasze zainteresowanie, to poznajcie bohaterów tego dramatu, znaczy horroru. Dwaj bracia, kompletnie inne charaktery i życiowe priorytety. John, to weteran amerykańskich sił zbrojnych, który dopiero po solidnej awanturze z żoną zdecydował się zawiesić karabin i hełm na kołku i zająć się czymś, co nie będzie przyprawiało jego rodziny o poziom stresu graniczący z szaleństwem. Jego młodszy brat, Lukas, to z kolei były policjant, który przez problemy z alkoholem musiał zrezygnować z tej ścieżki kariery, a teraz próbuje swoich sił jako prywatny detektyw. Obaj mężczyźni są inteligentni, na swój sposób zaradni i kierują się kodeksem zasad i praw, które możemy określić mianem “zacnych”. Niestety jak to bywa w życiu, nic co dobre nie trwa wiecznie i na obu spadają potężne ciosy od losu, zmuszając ich do podjęcia najtrudniejszych walk, mając po drugiej stronie ringu moce i potęgi, z którymi teoretycznie nie mają żadnych szans. Nie spisujmy ich jednak zbyt wcześnie na straty, bo jak przystało na bohaterów o polskich korzeniach, tanio skóry nie sprzedadzą i nie dadzą się złamać byle komu…
John, dla którego żona i dzieci są oczkiem w głowie, spóźnia się na urodziny jednej z córek i nie udaje mu się zapobiec potwornej zbrodni burzącej jego poukładany świat i wywraca wszystko, w co wierzył, do góry nogami. Nie dość, że traci to, co kochał najmocniej, to na jego barki spada jeszcze oskarżenie o wielokrotne morderstwo. John zostaje skazany na śmierć, a wyrok okazuje się nie być końcem jego drogi…
Lukas natomiast kompletnie nie wierzy w to co się stało, za życiowy cel obierając sobie udowodnienie, kto stoi za zamordowaniem rodziny brata i udowodnienie jego niewinności. Nie będzie to jednak łatwe, bo mężczyzna nie zdaje sobie sprawy z jakimi siłami zadarł, i co czeka go na końcu śledztwa. O dziwo jednak nie jest w tym sam, ponieważ pojawiają się osoby chcące pomóc mu w tym arcytrudnym zadaniu, mając w tym jednak i swoje prywatne korzyści…
Tymczasem John Pilar, którego wyrok został właśnie wykonany – zasypia, śni o rodzinie i powoli pochłania go ciemność. Ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewa jest to, że niedługo obudzi się w miejscu, w którym chyba nikt z nas nie chciałby się znaleźć. W miejscu potwornie gorącym, śmierdzącym siarką i przepełnionym krzykami torturowanych ludzi. John, budzi się w Piekle…
Nigdy nie byłem fanem slasherów ani gore, jednak tak jak za pierwszym razem, tak i teraz podczas lektury bawiłem się doskonale. Wtedy po prostu spodobała mi się konwencja i historia, teraz wiedziałem już, że autor bawi się z czytelnikiem i cały czas zwodzi go na manowce, mamiąc obrazami i sytuacjami, które początkowo wyglądają zupełnie inaczej, a z kolejnymi przeczytanymi stronami nabierają pewnej głębi i zmieniają mocno postrzeganie tego co spotyka obu braci i ich towarzyszy. Ciekawy zabieg, ponieważ pod płaszczykiem klasycznej powieści o diabłach i demonach, Piotrowski przemyca nam historie ludzi, tego co ich napędza, jakie żądze przejmują w nich kontrole, że tak naprawdę wyznaczone przez normy społeczne granice są ułudą, a ich moc sprawczą można spokojnie przyrównać do papierowej taśmy rozpiętej pomiędzy drzewami, na którą szarżuje nosorożec. Nic nie jest takie, jakie być powinno, otacza nas mrok stworzony w chorych i zgniłych umysłach, perwersyjne i skrajnie wynaturzone zachowania stają się standardem i absolutnie nikogo nie dziwią. W tym wszystkim muszą odnaleźć się Lukas i jego stara przyjaciółka Rose, która także wdepnęła do tego świata i chcąc nie chcąc musi stawiać w nim kolejne kroki.
Potęga, z którą przyjdzie im się zmierzyć, przekroczy dalece ich najśmielsze oczekiwania i przewidywania, a to, co zobaczą i do czego zmuszą ich demoniczne siły przeciwnika, wystawi na próbę ich zdolności adaptacyjne do skrajnie trudnych i przeraźliwie nieludzkich sytuacji, a także do podjęcia wielu trudnych decyzji.
Jeśli szukacie horroru, w którym nie brakuje wyrazistych postaci, akcji, mroku, krwi i zwyczajnego ludzkiego brudu – “Droga do piekła” jest zdecydowanie warta przeczytania. Zostawia po sobie pewien ślad, okazuje się zaskakująco prawdziwa i poprzez to jeszcze bardziej mroczna i ciężka. Groza czająca się na kartach okazuje się nie być wcale w nich zamknięta, a autor zdaje się być dobrym obserwatorem i analitykiem otaczającej jego i nas, rzeczywistości. I to w tym wszystkim jest najmocniejsze i solidnie ryje banię.