”Niepisane” tom 2 – Mike Carey/Peter Gross.
Tom Taylor to spokojny chłopak, którego życie przedziwnie się potoczyło. Jego ojciec napisał trzynaście książek o przygodach młodego czarodzieja Tommy’ego, po czym w dziwnych okolicznościach zniknął. Syn natomiast od lat musi mierzyć się nie tylko z ogromną sławą i wszystkim, co się z nią wiąże, ale również z tajemnicami związanymi z ojcem i jego niezwykłym życiem. Okazuje się bowiem, że Wilson zaangażowany był nie tylko w szerzenie literatury i pokazywanie ludziom magii zaklętej między słowami swoich i nie tylko, powieści, ale również toczył wyniszczającą i trudną walkę z siłami wielokrotnie potężniejszymi od siebie. Ich macki i wpływy sięgały już wtedy bardzo głęboko w trzewia społeczeństwa, a teraz, kiedy pałeczkę po nim musi przejąć jego syn, są nawet silniejsze i bardziej zmotywowane do tego, aby rodzina Taylorów cierpiała i finalnie została całkowicie zniszczona.
Tom oczywiście podejmuje tę walkę i stara się dowiedzieć, co też stało się z Wilsonem i jakie faktycznie dziedzictwo mu on pozostawił. Nie jest w tym oczywiście odosobniony, bo dwójka jego oddanych przyjaciół-Lizzie Hexam oraz Richie Savoy stara się z całych sił i na wszelkie sposoby pomagać mu w tej arcytrudnej misji. Czy jednak są z Tomem całkowicie szczerzy? Każdy z nas ma przecież swoje tajemnice, nie zawsze podejmujemy właściwe decyzje, popełniamy bardziej lub mniej świadome błędy, które skutkować mogą tragicznymi konsekwencjami.
Tom drugi „Niepisanego” zaczyna się od prawdziwej bomby nie tylko dla czytelników zarówno w rzeczywistości jak i na kartach komiksu, ale i samego Toma, który nie może przejść obok tego newsa obojętnie. Otóż w ścisłej tajemnicy przed wszystkimi szykowana jest publikacja czternastego tomu przygód Tommy’ego Taylora, młodego czarodzieja i jednocześnie literackiego odpowiednika naszego głównego bohatera. Zaczynają się również pojawiać plotki, że sam Wilson Taylor ma pojawić się na premierze!
Jego syn musi więc uspokoić nerwy, zebrać myśli i ułożyć plan, wszystko to razem wygląda bowiem przedziwnie i podejrzanie. Jego wrogowie są majętni, bezwzględni i nie cofną się przed niczym, aby spełnić swoje chore ambicje. Władza zawsze idzie bowiem w parze z mrokiem. Bractwo knuje, spiskuje i szuka sposobu na to, aby Toma zdyskredytować i pozbawić życia. Ten jednak nadal walczy, przy pomocy przyjaciół i literackiej magii, którą tak wpajał mu ojciec, stawia opór siłom zła i nie podda się im łatwo. Tymczasem zarówno Savoy jak i Lizzie także muszą pokonać swoje demony, które jak na złość akurat teraz postanowiły dać o sobie znać i poważnie uprzykrzyć im życia.
To, co urzekło mnie w pierwszej części, a więc nawiązania do literatury i błądzenie po wielu książkowych światach, w części drugiej „Niepisanego” ku mojej ogromnej radości rozkręca się jeszcze bardziej. Co chwilę mamy tu fantastyczne wstawki, bohaterowie przemierzają kolejne przedziwne krainy, niektóre znane nam z klasyków literatury, inne kompletnie wymyślone i zwariowane. Dzięki magii zaklętej w pewnym potężnym artefakcie, którym dysponuje Tom, może on właściwie bezgranicznie zwiedzać i eksplorować miejsca, znane mu z książek. Kontakty z zamieszkującymi je istotami ułatwi mu z pewnością ogromna wiedza o ich losach, ale i mimo tego chłopak nie opędzi się od kłopotów i stresujących sytuacji. Pojawią się niespodziewani sprzymierzeńcy, jedni patronować mu będą nieco zza kulis, inni zupełnie otwarcie.
Bractwo natomiast dzięki zaawansowanej technologii i wieloletniemu doświadczeniu w przenikaniu światów realnego i magicznego coraz bardziej przybliżać się będzie do naszej przedziwnej trójki bohaterów, co z kolei będzie przyczynkiem do kolejnych ucieczek i ukrywania się w miejscach niekoniecznie się do tego nadających i zapewniających bezpieczeństwo.
Piękna jest to seria, Carey pokazuje w niej swój kunszt jako reżyser i scenarzysta tego spektakularnego i niesamowicie wciągającego spektaklu, a Peter Gross pieści nasz zmysł wzroku idealnymi wizualizacjami tego, co uroiło się w głowie Mike’a. Odnośniki do konkretnych książkowych tytułów mogą czasami wydawać się kompletnie niezwiązane z przygodami Toma Taylora, ale jeśli spojrzeć na to z szerszej perspektywy, chociażby oczami jego dawno niewidzianego ojca, wszystko nabiera sensu i idealnie składa się w mocno pogmatwaną, ale jednocześnie pasjonującą i nieco przerażającą przygodę.
Czy bowiem ktokolwiek powinien mieć władzę nad światem, a właściwie światami i móc pociągać za wszelkie sznurki jedynie po to, aby osiągać swoje cele i pragnienia? To właściwie nieskończona potęga na każdym poziomie i jak przekonacie się po lekturze „Nieznanego”, kiedy wpadnie w niepowołane łapska, ludzkościom może grozić potężne i wielopoziomowe niebezpieczeństwo.

